Mam na imię Anafora – tak przedstawiłam się nowym uczniom w mojej nowej szkole. Ale od początku, żeby się nie powtarzać.

Na pierwszą lekcję poszłam przejęta, z niepewnością i bijącym sercem początkującej nauczycielki, mimo iż uczę już szósty rok.

Przygotowując się do lekcji, założyłam, że:

  • chcę poznać dzieci (ich upodobania);
  • chcę, żebyśmy wspólnie ustalili zasady współpracy;
  • chcę przy okazji przemycić jakiś tekst;
  • chcę, żeby poznały jakieś nowe słowo.

Postanowiłam przeczytać z nimi wiersz (który notabene przyczynił się do mojej decyzji o zmianie pracy): Możliwości W. Szymborskiej.   Lektura tego tekstu to bardzo dobra okazja do wzajemnego poznania się poprzez określenie własnych sympatii oraz rozmowa o możliwościach, jakich mogą dostarczać nam wspólne lekcje.

–  Mam na imię Anafora – przedstawiłam się, zapisując na tablicy nowe słowo – bardzo proszę zapamiętać. Prawie nikt nie słyszał o takim imieniu, jedna dziewczyna zwróciła uwagę na greckie pochodzenie, ktoś inny przyznał: faktycznie, jakaś grecka kuzynka ciotki właśnie ma tak na imię.

Przyznałam, że słowo pochodzi z języka greckiego i oznacza powtórzenie na początku zdania. I że tak naprawdę, to moja ksywa, bo nauczyciel z natury się powtarza 🙂

(O tym wszystkim można przeczytać tu: Wuj Tarabuk).

Każdemu z dwudziestu czterech uczniów wręczyłam karteczkę z jednym zdaniem (linijką wiersza), mówiąc, że zaraz przećwiczymy anaforę. Odczytaliśmy utwór na głos, każdy uczeń po jednym wersie, zaczynając od swojego imienia (pozostałe wersy odczytałam ja, pani Anafora). Pojawiły się emocje, ktoś, kto odczytywał wolę koty komentował oburzony, że woli psy, inny był bardzo zadowolony z deklaracji zgodnej z własnymi sympatiami: wolę kino.

Ustaliliśmy, że nie lubimy, kiedy ktoś nam narzuca swoje upodobania, bo nie zawsze są one zgodne z naszymi.

Powiedziałam, że zdania, które przeczytaliśmy, to wiersz polskiej poetki, noblistki, starszej pani, która wolała boks i papierosy (w jednej z klas uczeń rozwiązał zagadkę).

Ponieważ chcę ich poznać, poprosiłam, by każdy stworzył listę pięciu „wolę“ o sobie, swoich zainteresowaniach. Powiedziałam też, że chcę, żebyśmy wspólnie stworzyli listę możliwości na języku polskim. Że nie chcę narzucać im reguł, że chcę usłyszeć ich głos, ich wolę, bo wolę dialog.

Każdy z uczniów wybrał jedną najważniejszą dla siebie możliwość i zapisał na plakacie.

Taki był początek możliwości.