Wolę nazywać je spotkaniami niż lekcjami. Wolę słyszeć moich uczniów. Dlatego na początku siadamy w kręgu.

Taki krąg to przestrzeń dla każdego ucznia. Możliwość podzielenia się z grupą czymkolwiek się zechce.

Istotą jest sposób opowiadania o sobie. Można to robić za pomocą wskazanych przez nauczyciela środków stylistycznych.

Krąg Epitetów. Uczestnicy jednym epitetem określają siebie, np. jak się czują w danym momencie. Można rozwinąć wypowiedź, ale nie ma przymusu. Jeśli przez miesiąc lub rok będziesz tak rozpoczynać zajęcia – gwarantuję, że każdy uczeń będzie wiedział, co to epitet i jaką pełni funkcję.

Na początku zawsze powtarzam zasady:

  1. Słuchamy siebie nawzajem (najważniejsza a zarazem najtrudniejsza zasada).
  2. Mówi tylko ta osoba, której zostanie przekazana piłeczka (jakikolwiek przedmiot, który krąży w kręgu).
  3. Mówiący podaje jeden epitet, czyli wyraz określający np. jaki, jaka jestem w danej chwili.
  4. Można uzasadnić, dlaczego akurat ten epitet, ale nie ma przymusu.
  5. Można przekazać piłeczkę koledze/koleżance obok, jeśli się nie chce brać udziału.
  6. Jesteśmy dyskretni. To co mówimy, zostaje między nami.
  7. Nie oceniamy. Każdy ma prawo powiedzieć, co chce.

Przypominam, że epitet jako część mowy to przymiotnik, a część zdania – przydawka.

Zadanie można też co jakiś czas urozmaicać: przygotować zestaw epitetów, nowych słów (dostosowanych do wieku uczniów), np. apatyczny, asertywny, empatyczny, dekadencki itp. Zadaniem uczestników jest odszukanie w słowniku języka polskiego znaczeń wybranych (lub wylosowanych) epitetów i odniesienie ich do siebie, swojego doświadczenia.

W zeszłym roku, w nowej szkole, z nowymi uczniami w siódmej klasie, Krąg Epitetów wywołał niemałe zaciekawienie. Kolejne lekcje w pierwszych tygodniach września rozpoczynały się epitetami: zmęczony, senna, znudzony, głodna. Przychodziłam na zajęcia z rozpalającym moją wyobraźnię pomysłem i po Kręgu Epitetów byłam załamana. Jedyny dający nadzieję epitet padał z ust prowadzącej: podekscytowana. Podekscytowana, a przed nią armia Niewyspanych i Zmęczonych. Podziękowałam wszystkim za epitety, powiedziałam, że to bardzo ważna informacja zarówno dla mnie, jak dla każdego z osobna. I że wspólnie powinniśmy się temu przyjrzeć: znaleźć jakieś rozwiązania, bo nie nauczymy się niczego, kiedy będziemy zmęczeni i głodni.

Poprosiłam każdego ucznia, żeby zastanowił się, dlaczego jest zmęczony: może ma za dużo zajęć po lekcjach, może lekcje są nudne (i co to dla niego znaczy), jak spędza przerwę, czy uprawia sport, co zjadł, czy je regularnie, o której chodzi spać itp.

Sama zerknęłam w plan; zdarzało się, że zajęcia z polskiego wypadały po południu – to były moje pierwsze lekcje w danym dniu, ale piąta i szósta, a czasem siódma moich uczniów! A ja oczekiwałam od nich źrebięcej rześkości…

Krąg Apostrof. Uczestnicy bezpośrednio zwracają się do rzeczy lub stanu, który ich dotyczy w danym momencie, np. Kocie, który odciągałeś mnie od moich nauczycielskich obowiązków, siadając na stosie wypracowań! (Bo ja też biorę udział w zajęciach, jestem częścią kręgu).

Może być też Krąg Neologizmów, zdań dopełnieniowych, czego tam zapragnie Twoja nauczycielska fantazja, a co nakaże podstawa programowa.

Każde spotkanie to okazja do bliższego poznania siebie i swoich potrzeb – chcę żeby moi uczniowie o tym wiedzieli. Da się to robić, realizując podstawę programową na tzw. lekcjach języka polskiego, nawet jeśli klasa to kilkadziesiąt osób. One chcą być usłyszane.

Tak czuję.