Szkoły na czas epidemii przenoszą się do sieci, wiele placówek uruchomiło specjalne platformy umożliwiające pracę online. Na stronie rządowej umieszczono przykładowy plan lekcji, udostępniając uczniom materiały do pracy zdalnej: http://bit.ly/2voflnK.

Nauczyciele, początkowo ogarnięci paniką (skąd wziąć materiały, jak zorganizować lekcję live), postanowili połączyć siły – na stronach facebookowych aż furczało od darmowych webinarów odkrywających przed (nami) belframi tajniki narzędzi do zaczarowania uczniów online. Przyznaję, zmęczona tym wszystkim, przytłoczona nadmiarem informacji, wyłączyłam komputer.

Uratował mnie wdech i wydech. Uratowało mnie patrzenie przez dziesięć minut na popękaną ścianę za oknem (stąd pierwsze ćwiczenie, które możecie przeczytać tu: http://bit.ly/3d0YYhW).

Zadałam sobie pytanie, co mogę zrobić, żeby zachęcić dzieci do pracy w tym trudnym czasie, a jednocześnie nie przytłaczać ich nadmiarem zadań. Żeby to miało sens.

Postanowiłam co drugi dzień umieszczać na swoim blogu wpis z ćwiczeniami. Zapraszam do śledzenia wpisów na stronie facebookowej http://bit.ly/3aYeyJl, tam znajdą się wszelkie informacje. Moje lekcje można też będzie (mam nadzieję) znaleźć na stronie https://lekcjewsieci.pl/.

Jeśli jesteś nauczycielem, pomyśl o sobie, czego się teraz obawiasz. Pomyśl o uczniach, czego mogą się bać, co może być dla nich trudne. Kiedy opadną emocje związane z formą pracy przez internet („Wow, proszę pani, napisałem pierwszą kartkówkę online!”), motywacja do nauki może też spaść, co jest zupełnie zrozumiałe. Nie wiem, czy teraz byłabym w stanie całkiem spokojnie uzupełniać ćwiczenia badające rozumienie przeczytanego fragmentu opowiadania Lema, czy może analizować słownictwo dotyczące Saint Patric’s Day. A jutro Szekspir i pole powierzchni graniastosłupa. Nie wiem. (Może to ma sens?)

Wiem, że chcę rozmawiać z moimi uczniami i pomagać im w tym trudnym dla nas czasie. Na szczęście jest Messenger i Whatsapp!

Trzymajcie się!

Natalia Bielawska