Nie wiem – od tego trzeba zacząć, kiedy czyta się poezję. Po co od razu wiedzieć. Ja sugeruję poddać się emocjom. Wtedy poezja dzieje się we mnie, w mojej głowie, w moim ciele. Staje się wspinaczką aż na czubki wiśni. (Ale o co chodzi, proszę Pani?)

Nie bój się nie wiedzieć 

Uczniowie zazwyczaj nie lubią lekcji poświęconych interpretacji wierszy, bo wtedy pojawia się nie wiem. Blokada. A to nie wiem jest fantastyczne, bo nie musi się wiedzieć, można dać się ponieść uczuciom. Wiedza przyjdzie później, jako summa głosów w dyskusji.

Wędrująca poezja

Pierwsza warstwa, pierwsza najważniejsza rzecz w poezji to emocje – co te konkretne słowa, zestawione w taki, a nie inny sposób ze mną robią. A może nie robią nic? Poezja może być uważnością. Na siebie, na świat. Czasem wiersz uderza do głowy. Czasem idzie w pięty. Motyle w brzuchu też bywają.

Mapy wierszy

Poprosiłam moich ósmoklasistów o stworzenie map wierszy; z dziewiętnastu udostępnionych na stronie http://www.wierszewmiescie.eu/wiersze/irlandia należało wybrać jeden, porozmawiać o nim w zespole i stworzyć coś, co nazwałam mapą wiersza, nie uściślając, jak to dokładnie ma wyglądać. Zasugerowałam skupienie się na emocjach, obrazach poetyckich, skojarzeniach, słowach kluczach, może środkach stylistycznych.

Przerywniki

Uczniowie pracowali w grupach (to bardzo ważne!), a na kolejnych zajęciach prezentowaliśmy efekty wspólnych działań, rozmawiając też o tym, czy poezja może pomóc w ratowaniu Ziemi, w rozbudzaniu świadomości, wrażliwości ekologicznej.

A jeśli wiersz to tylko miły przerywnik, jak te przywołane przez Ainę Macaodhę: odciągające myśli od zwykłych spraw?

Jeśli tak jest, jeśli to tylko przerywnik… to co z tego?

cdn.